Kurczę po grecku, czyli Zjem Cię, zjem Cię, obedrę ze skóry…

Kurczę po grecku, czyli Zjem Cię, zjem Cię, obedrę ze skóry…

Niedzielny obiad to popis wirtuozerii kulinarnej każdej gospodyni domowej. Często planowany z dużym wyprzedzeniem jest doskonałym sposobem spędzania czasu w gronie przyjaciół lub rodziny. Po tym wstępie rodem z książek Marty Stuart przedstawiam przepis, który wpadł mi w oko ostatnimi czasy – kurczak marynowany w cytrynach. Swoim zwyczajem nieco pozmieniałem, poeksperymentowałem – Pani Sandman twierdzi, że wyszło, cytuję, „nadzwyczajnie!”. Połączenie drobiu i cytrusów wypada naprawdę smakowicie. Jest to takie danie, którego nie trzeba ani długo planować, ani długo przygotowywać. A co trzeba? Oto co:

1 kurczak (tuszka)
200 ml białego wytrawnego wina
2 cytryny
0,5 szklanki czarnych oliwek
2 gałązki świeżego rozmarynu (używałem suszonego)
główka czosnku
oliwa
sól, świeżo utłuczony pieprz

Na wstępie kurczaka myjemy i suszymy papierowym ręcznikiem. W żaroodpornym naczyniu dokonujemy pierwszego etapu procesu marynowania. Tuszkę zalewamy winem, solimy, pieprzymy, nacieramy rozmarynem, okładamy ząbkami czosnku w łupinkach oraz plastrami uprzednio sparzonej cytry. Całość posypujemy oliwkami. Przykryte lub zafoliowane naczynie wkładamy na kilka godzin do lodówki ( min. 1 h)Do rozgrzanego piekarnika z termoobiegiem (200 st.) wkładamy kurczaka pod przykryciem (gotowego do pieczenia kurczaka można uzupełnić ćwiartkami ziemniaków i innych warzyw). Po godzinie pieczenia zdejmujemy pokrywkę i nadal podpiekamy aż tuszka ładnie się zarumieni (ok 40 min.).

Smacznego! – Pan Sandman

 

 

 

Zobacz także: