Weekend ze Smakiem, tańce hulańce i same dobre rzeczy

Weekend ze Smakiem, tańce hulańce i same dobre rzeczy

Dlaczego tak długo przybieraliśmy się do napisania relacji z wrocławskiego Weekendu ze Smakiem? Ach, by pielęgnować w sobie wspomnienia, włączać w głowie replay i odtwarzać piękne obrazy, mieć tematy do długich rozmów tylko we dwoje. Tak, drodzy Państwo, Wrocław zawrócił nam w głowach, blogerski Weekend ze Smakiem naładował pozytywnie, a festiwal Europa na Widelcu na długo pozostanie w naszej pamięci. Czym był Weekend ze Smakiem? Blogerskim świętem, niesamowitym spotkaniem z innymi gotującymi, smakującymi, piszącymi, którym w głowie tylko steki, tarty i muffinki z wielką gracją, sprytem i pomysłem zorganizowanym przez team tworzący portal Cooklet, czyli Martę, Grześka, Kasię i Rafała, jako event towarzyszący Europie na Widelcu, wydarzeniu promującemu polską i europejską kuchnię, produkty regionalne, tradycyjne receptury. A to było tak.

Piątek. Godzina 6 rano. Wsiadamy do pociągu, zajmujemy wyznaczane miejsca. Współpodróżujący tworzą nowe definicje intymności lub jej braku. Wiemy wszystko o pani Heni, co nerki dla kotka zostawiła w lodówce na dolnej półce, w foliowej torebce; poznajemy bliżej Radka, który moszcząc się w kolejnych i coraz bardziej wymyślnych pozycjach nie pozostawia niedomówień w temacie dziur w swoich skarpetkach czy koloru bielizny. Po dwóch książkach, 6 kanapkach, jednej wodzie i batoniku z orzeszkami, punkt 17, jesteśmy na miejscu. Pozostali blogerzy już podbijają Wrocław, tylko my – tułacze z Białegostoku – zostajemy w tyle. W hotelu czeka na nas wór niespodzianek – w tym Cookletowe koszulki w twarzowym kurczaczkowym kolorze. Opanowujemy jednak modowe dylematy i doganiamy grupę. Idealny timing, choć ominął nas obiad, zdążyliśmy w sam raz na spotkanie z Robertem Makłowiczem i Piotrem Bikontem, patronami festiwalu. I co? Normalne, fajne chłopaki, co potrafią godzinami opowiadać o regionalnym winie, dobrym serze, tradycyjnych nalewkach czy pomyśle powstania wrocławskiego święta kucharzy, nie nudząc się dziesiątkami pytań. Co potem? Zwiedzanie restauracji Art. Hotelu (a tę orkiszowa zupę to jak pan robi?), zaglądanie w garnki, na zaplecza, dotykanie akcesoriów i wąchanie przypraw. Ale hola, hola! Noc jeszcze młoda! Jedziemy więc na piękny pokaz fontann. Komary wypijają naszą blogerska i aromatycznie przyprawioną krew nie zważając na krzyki, Cooklet jednak przychodzi z odsieczą szybko psikając nas Offem. A później? Już tylko kolorowe drinki, harce i wesołe tańce do rana. Tak, proszę Państwa. To nie plotki, że we Wrocławiu nawet Pan Sandman tańczy…

Dzień drugi rozpoczęliśmy warsztatami z fotografem kulinarnym Pauliną Kolondrą, której zdjęcia mogliśmy widzieć m.in. w magazynie „Kuchnia”, oraz Sylwią Muchą, która wspomogła nas swoją wiedzą techniczną. Okazało się, że na świecie jest więcej takich osób jak my, przeczesujących opuszczone domy, zabierających stare stołki ukradkiem spod śmietnika, z lubością wpatrujących się w kolejną zaśniedziałą łyżeczkę. Paulina <3 Po garści teorii dostaliśmy blaty, talerzyki i materiały – hulaj dusza, piekła nie ma! Choć kiedy brakowało „tego talerzyka” czy pięknie wyprofilowanej marchewki, trzeba było uciekać się do podstępu. Stworzyliśmy zgrabny duet z Olgą z Waniliowej Chmurki i Bartkiem, który jest Facetem na talerzu. Szalenie interesujące było podglądanie, jak inni podchodzą do tematu fotografii. Różniło się niemal wszystko, od preferencji związanych ze światłem, parametrami, kończąc na akcesoriach czy samej kompozycji.

weekend-ze-smakiem-europa-na-widelcu-2013 (3 z 3)

I wreszcie trafiliśmy do samego serca kulinarnej Europy – na festiwal Europa na Widelcu. Kilka dni wcześniej kucharze wrocławskich restauracji w pocie czoła przygotowywali wyśmienite dania kuchni europejskiej, które potem wypełniły 21 stoisk na rynku. Zupa orkiszowa, słoweński gulasz barani, greckie sagonki, zupa piwna, ziemniaczana, creme brulee ze szparagami, bliny, soljanka… Mimo wielu prób nie udało nam się wszystkiego próbować. W przerwie między jednym kęsem a drugim podglądaliśmy, jak na scenie radzą sobie Paulina ze Smakowitego Kąska, Magda z Rogalika, Dorota z Dorota Smakuje i Kasia z Chilli Bite, które przy akompaniamencie muzyki i naszych smakowitych odgłosów gotowały dania ze szparagami (toż Europa na Widelcu była jednocześnie wielkim świętem szparaga!). Czy ich przepisy znalazły się w serwisie Cooklet oraz w Cookletowej aplikacji na tablety? Tego nie wiemy, ale kiedy tylko znajdziemy się w kuchni, sprawdzimy. W końcu szparagi już czekają!

weekend-ze-smakiem-europa-na-widelcu-2013 (1 z 3)

Już to widzimy…. nie wierzycie nam, że było tak fajnie. Oto dowód. Wszystko to najprawdziwsza prawda:

TAGI:
Zobacz także: