Pomidorowa nostalgia

Pomidorowa nostalgia

Nie ma chyba osoby, która nie spędziłaby choć jednej randki nad talerzem spaghetti. Sophia Loren mawiała, że swą figurę zawdzięcza właśnie diecie makaronowej… Taką to dietę rozpoczęliśmy prawie 8 lat temu. Mrs. Sandman była zachwycona, gdy wówczas jeszcze raczkujący w dziedzinie kulinariów Mr. Sandman usiłował zdobyć jej serce przy pomocy spaghetti. Chwała Italii za danie, które jest w stanie przyrządzić każdy zakochany młodzieniec! Dziś często wracamy do tych dni, wymyślając co raz to nowe wersje sosu. Czasem jest klasycznie, wręcz purystycznie jedynie z pomidorami, bazylią, oliwą i parmezanem, czasem całkowicie awangardowo z ananasem czy kukurydzą. Niezmienna jest tylko passata.

Przygotowywana późnym latem, obowiązkowo w deszczowy dzień,  zamknięta w słoikach, przez całą zimę dodaje zapach lata do makaronowych popisów. Hurtowe ilości pomidorów, wrzątek, stół zastawiony wszelkiej maści przygotowanym do pasteryzacji szkłem,  jakaś papryczka chilli, kilka listków bazylii. Wczoraj zniknął ostatni słoiczek, obliczenia okazały się niemal idealne. Mieszczący się nieopodal targ zaczerwienił się już na pomidorowo. Patrząc za okno, deszczowych dni na przetworową produkcję nie zabraknie. Wakacje jednak muszą być ciepłe.

To gdzie w tym roku? Może Hiszpania? Macie już wakacyjne turystyczno – kulinarne plany?

Pozdrawiam,
Mr. Sandman

Zobacz także: