Literacko – kulinarne inspiracje

Literacko – kulinarne inspiracje

Internet jest nieopisaną skarbnicą wiedzy kulinarnej. Dzięki niej znamy czołowych kucharzy, którzy wyznaczają światowe standardy, poznajemy nowe składniki, podpatrujemy przepisy. Dobrze jest czasem sięgnąć po nieco zapomniany atrybut każdego pana i pani domu, także gotujących jedynie w zaciszu swojej własnej kuchni, a mianowicie książkę kucharską. Zazwyczaj znajdziemy w niej dużo więcej niż tylko przepis – każda z nich może opowiadać historię. Nie inaczej jest w przypadku dwóch książek, które niedawno zadomowiły się na naszej półce.

Małgorzata Musierowicz „Na Gwiazdkę”

Podarowana przez rodziców jako zachęta na nowej drodze blogowania szybko stała się jednym z ważniejszych przybytków w naszym domu. Łączy w sobie wszystko, co przez nas ukochane: literaturę, książki z dzieciństwa, zapomniane przepisy oraz pewien infantylny, niemal naiwny stosunek do życia, który z pieczołowitością wdrażamy.Pozycja dedykowana jest dziewczętom w wieku szkolnym, jak zaznacza we wstępie autorka, z radością więc zabraliśmy się – obydwoje – do lektury. Małgorzata Musierowicz postanowiła napisać książkę kulinarną i, trzeba przyznać, że nie poszło jej to najgorzej. Przepisy poprzedza opowieściami, które z racji opisywanej pory roku, traktują o docenianiu prostych przyjemności dnia codziennego, czynieniu dobra i kochaniu bliskich. Przez kartki książki Musierowicz przewijają się przecież Święta, a to czas refleksji, pięknych zapachów, uśmiechu i wspólnego pichcenia. Nie tylko w domu Borejków, ale i o nich sobie przypominamy. „Wyłączmy to głupie pudło. Zwołajmy rodzinę i przyjaciół. Jest adwent. Trzeba coś razem zrobić”

„Najwyższy czas upiec pierniczki!” – oznajmia kolejna stronnica, a następna i następna plotą słodko-naiwną, pachnącą cynamonem, nostalgiczną opowieść o wykrajaniu pierniczków w domu rodzinnym autorki. Historię o miodzie z domowej pasieki przerywają co raz wyimki z opracowań o obyczajowości i naszej skłonności do ucztowania, a nawet ze sławnego „Słownika mitów i tradycji kultury” Kopalińskiego, który każdy z nas miał w ręku uczniem i dziecięciem jeszcze będąc. Opowie Musierowicz i o Świętach w stanie wojennym, i o ozdobach z papieru, którymi zastawiano cały stół, i o aniołkach, i o symbolice poszczególnych wigilijnych dań. Przemówią Słowacki, Baczyński i Twardowski, służąc cytatami na każdą okazję. I mimo iż autorka nie rezygnuje ze skierowanego do młodych dziewcząt szkolnych języka, jeszcze bardziej wyrazistego niż na kartach Jeżycjady, specyficzną książkę kucharską, uzbrojoną w osobiste opowieści, czyta się wyjątkowo przyjemnie. Musierowicz zaprasza nas do swojego domu, który często do złudzenia przypomina zastawiony książkami pokój taty Borejko i zagraconą kuchnię z wywieszoną nad stołem karteczką ostrzegającą, że kto mlaszcze, ten dostaje w paszczę.

Jamie Oliver  „Jamie Oliver w domu”

„Przez gotowanie do lepszego życia”. I tak właśnie Jamie Oliver  nasz świat uczynił przyjemniejszym. Opowieść o tym, jaką frajdę można mieć z przyrządzania w prosty, domowy sposób dań z wytworów własnego ogródka wzbudziła nasz zachwyt.

Nasza fascynacja Jamiem zaczęła się od jego świątecznych programów kulinarnych. Tak jak niegdyś zdarzyło się w przypadku Jeżycjady, tak teraz nieodwracalnie wsiąkliśmy w świat Olivera. Zdajemy sobię sprawę, że za jego skucesem, za programamy i książkami stoi cały sztab stylistów i specjalistów. Jednak nie potrafiliśmy oprzeć się temu urokowi. To niewątpliwy talent medialny – w tak naturalny sposób poruszać się wśród jedzenia i mówić o jedzeniu.

Książka wydana została przepięknie, charakterem nawiązuje nieco do wielkich domowych kulinarnych skarbnic z notatkami nabazgranymi w rogach. Przepiękne zdjęcia nie narzucają studyjną stylizacją – są naturalne i zachowują domowy, swobodny charakter dania. Podobnie jak w przypadku książki Musierowicz, kluczowa jest pora roku, a właściwie pory, bowiem Jamie dzieli poradnik na cztery części zgodne z kalendarzem upraw.  Kiedy sadzić ziemniaki, w jakiej glebie najlepiej czują się truskawki, w czyim towarzystwie kapusta rośnie najszybciej? Wskazówki ogrodnicze Jamie poprzedza swego rodzaju wstępem. Bez branżowego zadęcia w swoim swobodnym stylu podpowiada, co i jak. Przyjemne są tu nawiązania do własnych doświadczeń, dzięki temu możemy wierzyć, że określone patenty faktycznie są sprawdzone i skuteczne. Najwięcej miejsca zajmują jednak przepisy. Choć ich inspiracją był ogród, nie wszystkie są z nim bezpośrednio związane, jak np. sprawdzone receptury na kruche ciasto, wskazówki dotyczące domowych przetworów (w tym pyszny ketchup!) i pasteryzowania. Muszę przyznać, że urzekły mnie przepisy z wykorzystaniem szparagów i niecierpliwie czekam na rozpoczęcie sezonu. Warto zauważyć, że nie ma tu wyszukanych potraw – owszem, zdarzają się wymagające nieco większego zaangażowania, jednak celem jest łatwe i przyjemne domowe gotowanie i tegoż typu receptury dominują w książce.
Nieważne, jaka pora roku jest obecnie za oknem, zaglądając na parapet, do lodówki, na osiedlowy bazarek, czy też, jeśli masz szczęście, przydomowy ogródek, z Jamiem w kuchni nie zabraknie Ci inspiracji. Każda nasza lektura  tej książki kończy się gotowaniem, bez względu na porę dnia czy nocy :)

***

W rolę kulinarno-literackich krytyków w dzisiejszym programie wcielili się:

nostalgiczno – infantylna Mrs. Sandman oraz upychający po parapetach kolejne doniczki z ziemią Mr. Sandman

Zobacz także: