Kuleczki szczęścia, czyli cake popsy

Kuleczki szczęścia, czyli cake popsy

Danny Ocean znał zapach pieniędzy. Z łobuzerską charyzmą, szelmowskim uśmieszkiem sączył martini, nosił smokingi, rozpruwał sejfy. I choć należny hołd oddać musimy Georgowi Clooney’owi, myśląc „Ocean`s Eleven”, przywołujemy postać Franka Sinatry, tego pierwszego Danny’ego. Danny’ego, co już w 1960 r. w towarzystwie kilku fajnych chłopaków z fajnymi nazwiskami (bo takiż Dean Martin czy Sammy Davis Jr. nazwisko nosili z klasą) na mozolne dorabianie się czasu nie miał i w Las Vegas na kasyno napaść zdecydował. Ba! co tam jedno. Na pięć kasyn! Widocznie Hollywood już od lat 60. znało staropolskie przysłowie: od przybytku głowa nie boli. Nam, dobrym z natury Sandmanom, takie zdrożne/przestępcze pomysły do głów nie przychodzą – bez obaw. Pomijając szaleńczy epizod w sopockim kasynie, w którym to podczas miodowego miesiąca postanowiliśmy przepuścić jedną z „weselnych kopert”… Zabawa była przednia. Doskonale bawili się zwłaszcza stali bywalcy, obserwując nasze nieudolne próby pokonania krupiera. Z udawaną powagą i obojętnością starych wyjadaczy przesuwaliśmy żetony, liczyliśmy oczka, przewidywaliśmy karty, zgadywaliśmy ruchy przeciwnika. Cóż.

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

Gdzie Białystok, gdzie Sopot – powiecie. Właśnie. Gdy najdzie ochota na bogactwo, cóż pozostaje? Ano loteria. Któż z wychowanych na początku lat 90. nie pamięta przerywania filmów i tych specjalnych kilkuminutowych wejść na żywo tylko po to, by nastąpiło „zwolnienie blokady” doprowadzające miliony Polaków do palpitacji serca, a nielicznych do znacznego powiększenia majątku? Dziś zabawa przeniosła się do sieci. I gdy spotkaniom towarzyskim pragniemy zapewnić dodatkowy dreszczyk, to prócz ogromnych ilości słodyczy pozwalamy sobie na mały eksperyment. Grupowe sprawdzanie zakładów zawsze przynosi więcej śmiechu niż faktycznego przejęcia wielką wygraną, ale przecież… „nigdy nie mów nigdy”. Pozostaje wierzyć, że to właśnie obok nas słodycze pochłania przyszły milioner.

My tymczasem sprawdzamy ostatnie wyniki losowania Mini lotto i zabieramy się za pieczenie. A nuż nasze cake popsy do złudzenia przypominające podskakujące w „maszynie losującej” piłeczki, staną się słodkimi kuleczkami szczęścia?

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

Kuleczki szczęścia, czyli cake popsy

Biszkopt
4 jaja
¾ szkl. mąki pszennej
¼ szkl. mąki ziemniaczanej
2/3 szkl. cukru
2 łyżki wody
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Masa biszkoptowa
500 g upieczonego z powyższych składników biszkoptu
0,5 tabliczki mlecznej czekolady
1 łyżka masła
250 g serka mascarpone

Masa cukrowa
100 g glukozy
600 g cukru pudru
3 łyżeczki żelatyny
60 ml wody
+ lukrowe pisaki
+ patyczki do szaszłyków

Porcje: 16
Czas przygotowania: 2 h (z pieczeniem biszkoptu)

Uwaga: do cake popsów możemy wykorzystać ciasto sprzed paru dni, które jakimś cudem uchowało się w naszej spiżarni.
Jeśli jednak takowego nie mamy…

Oczywiście, pierwsze czynności skupiamy na przygotowaniu idealnego biszkoptu. Oddzielamy żółtka od białek, następnie białka ubijamy na sztywną pianę. Nie przerywając ubijania, małymi partiami dodajemy cukier. Kiedy przestanie być wyczuwalny pod widełkami, wrzucamy po jednym żółtku. Na chwilę odstawiamy mikser i w drugiej misce mieszamy dwa rodzaje mąki oraz proszek do pieczenia. Na tym etapie lub już nad misą miksera mąkę przesiewamy, aby biszkopt był pulchny, cieszący oko i podniebienie. Ponownie miksujemy, na najwolniejszych obrotach, powoli dodając mąkę do masy jajecznej. Mniej więcej w połowie wlewamy dwie łyżki wody. Nie mieszamy dłużej niż do połączenia składników. Masę wlewamy do tortownicy o średnicy ok. 24 cm, uprzednio wysmarowanej masłem lub margaryną i wysypaną kaszą manną lub bułką tartą. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 30 min., skutecznie powstrzymując się od otwierania drzwiczek piekarnika (bo opadnie!). Dopiero pod koniec możemy nakłuć ciasto, sprawdzając, czy jest już gotowe. Po kilku minutach wyciągamy biszkopt i odstawiamy do ostygnięcia.

Połowę ciasta, czyli około 500 g, kruszymy na drobne okruszki. W garnuszku rozpuszczamy połowę tabliczki czekolady wraz z łyżką masła, wlewamy ją do masy, po czym dodajemy serek mascarpone. Wszystkie składniki dokładnie łączymy. Z masy robimy kulę, zawijamy ją w folię spożywczą i wkładamy na około kwadrans do zamrażarki. Następnie formujemy małe kulki, które też muszą spędzić w zamrażarce min. 15 min.
W tym czasie przygotowujemy masę cukrową. Do garnuszka wsypujemy żelatynę i zalewamy ją wodą, odstawiamy na kilka minut do napęcznienia. Następnie podgrzewamy na małym ogniu aż do całkowitego rozpuszczenia żelatyny, ale nie doprowadzając do wrzenia. Stopniowo, ciągle mieszając, dodajemy glukozy. Kiedy składniki się połączą, zdejmujemy garnuszek z ognia i partiami wsypujemy cukier puder, nie przestając mieszać. Masa gęstnieje, więc przenosimy ją na blat oprószony cukrem pudrem, ugniatamy jak ciasto. Dążymy do uzyskania idealnej konsystencji, czyli takiej jak plastelina. Wałkujemy na płaty o grubości około 4 mm, podsypując cukrem pudrem.

Wyjmujemy kulki z zamrażarki, od płatów naszej plasteliny odrywamy fragmenty odpowiedniej wielkości i oplatamy nimi kulki, delikatnie ugniatając. Czasami będzie konieczne zlepienie masy paroma kroplami wody.

Gotowe! I jakie wdzięczne! Teraz wystarczy ozdobić je zwycięskimi liczbami, wytypować szczęśliwe numery, dać się odnaleźć astronomicznej wygranej. A następnie nadziać nasze cake popsy na pal, czyli na patyczki.

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

KULECZKI SZCZĘŚCIA, CZYLI CAKE POPSY

 

Tekst powstał we współpracy z lottoland.pl

Zobacz także: