Grissini z rukolą i szynką, czyli nasza Jednodniowa Restauracja

Grissini z rukolą i szynką, czyli nasza Jednodniowa Restauracja

A z czym to się je? Co to takiego? Co jest w środku? Poproszę od razu pięć sztuk! Podczas naszego pierwszego święta jednodniowych restauracji uwijaliśmy się jak mrówki. Po paru godzinach byliśmy pogryzieni przez komary, spaleni przez słońce, głodni (acha! ani na chwilę nie mogliśmy odejść od stanowiska), ale napędzeni pozytywną energią.

Sprawcą całego zamieszania była autorka bloga Na 4 Widelce. Asia, wraz z dziesiątką innych blogerów (wśród nich Siostry W., Enjoy cooking, crust&dust, Banana pepper, Twardy Szparag, Eko Quchnia oraz my) stworzyła niecodzienny piknik. Przez supraskie bulwary nad zalewem przewinęły się setki Podlasian. Frekwencja nas zaskoczyła, a także napełniła serca pewną nadzieją. Najwidoczniej tęsknimy za tradycją sobotniego piknikowania, picia herbaty na trawie, czytania książek w plenerze, grania w szachy w parku, pojedynków w badmintona. I spożywania drugiego śniadania na kocu. Serwowaliśmy przekąski słodkie i słone, ciasteczka i kanapki, pierożki i sałatki, lemoniady i smoothie. W sumie w ciągu dwóch godzin degustacji, konsumpcji i pozytywnej krytyce poddanych zostało około 1000 porcji jedzenia. Nie ominęło nas jednak pewne rozczarowanie. Żałowaliśmy, że nasz Restaurant Day tak szybko się skończył :) Cóż, pozostało nam czekać do 18 sierpnia :)

Jedną z przekąsek, którą serwowaliśmy było grissini, typowe, a jednak zaskakujące finger food, idealne na letnie przyjęcie w ogrodzie. Paluchy drożdżowe z dodatkiem gruboziarnistej soli, sezamu lub pestek dyni uwieńczyliśmy odrobiną rukoli oraz plasterkiem szynki szwarcwaldzkiej. Grissini kojarzą nam się z eleganckim garden party, choć ich wykonanie jest bardzo proste i nie wymaga od nas wiele czasu. Do grissini najlepiej pasuje mała czarna (sukienka) i czerwone szpilki. Usta również pomalowane na krwistą czerwień i takież paznokcie. Lampka białego wina i kwartet jazzowy. Oczywiście, możemy te wszystkie atrybuty bankietu zastąpić kocem, trawą w parku i wygodnymi sandałkami – nadal będzie idealnie ;)

Grissini z rukolą i szynką szwarcwaldzką
(na podstawie: Kwestia Smaku)
Składniki
na ok. 12 sztuk
20 g świeżych drożdży
150 ml ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
240 g mąki pszennej
½ łyżeczki soli
2 łyżki oliwy
1 żółtko z odrobiną wody

dodatkowo: plasterki szynki szwarcwaldzkiej, garść rukoli, sól gruboziarnista, a dla urozmaicenia także parę łyżek sezamu i pestek dyni

Drożdże kruszymy w misce, zalewamy je ciepłą wodą, wsypujemy cukier i dwie łyżki mąki. Całość dokładnie mieszamy, eliminując grudki. Tak przygotowany rozczyn odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce. Pamiętajmy, że podwoi on lub nawet potroi swoje rozmiary. Do innej miski wsypujemy przesianą mąkę, sól, wlewamy rozczyn i mieszamy wszystko łyżką. Następnie wlewamy dwie łyżki oliwy i zagniatamy ciasto, przez ok. 10 minut, aż stanie się gładkie i błyszczące. Wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce w misce przykrytej ściereczką na min. 1 godzinę – w tym czasie powinno podwoić swoją objętość. Po godzinie wyrabiamy ciasto przez chwilę, a następnie dzielimy ciasto na kilka części, w zależności od tego, ile mamy dodatkowych składników, jak pestki, sezam lub szynka (w naszym wypadku na trzy). Do poszczególnych porcji dodajemy sezam, pestki lub pozostawiamy bez dodatków. Rolujemy wałeczki, dodatkowo posypujemy sezamem, kolejną porcję pestkami, a ciasto bez dodatków – gruboziarnistą solą. Układamy paluchy na papierze do pieczenia, smarujemy je żółtkiem rozbitym z wodą, pieczemy ok. 15 minut lub do momentu, kiedy staną się chrupkie, w temperaturze 200 st. C. Paluszki sezamowe i dyniowe możemy podać już bez dodatków, obsypane solą zaś owijamy plasterkiem szynki wraz z kilkoma listkami rukoli. Najlepiej zrobić to przed samym podaniem, dzięki temu paluszki nie zmiękną. Idealne i najbardziej chrupkie grissini jest w dniu pieczenia. Następnie podgryzamy je ze smakiem, wydając apetyczne odgłosy, zachęcające współbiesiadników do konsumpcji. Popijamy wytrawnym, białym, schłodzonym winem i bawimy się doskonale.

Smacznego życzą,
Mr. & Mrs. Sandman
P.S. Na relację z podlaskiej odsłony Restaurant Day zapraszamy w wersji radiowej oraz telewizyjnej (od 00:13:50)

Main photo by Monika Kalicka

TAGI:
Zobacz także: