Bułeczki otrębowe na niedzielne śniadanie

Bułeczki otrębowe na niedzielne śniadanie

Lubimy takie weekendy. Sprzątanie, sprawunki, gotowanie, pieczenie, przyjmowanie gości. Smażenie obwarzanków według starego przepisu. Rozmowy do czwartej nad ranem. Spanie do późna. Oglądanie starych odcinków „Jednego z dziesięciu”, kiedy wszyscy zawodnicy chodzili w swetrach we wzory, a zawodniczki – szerokich spódnicach do kostek. Lenistwo. Zima za oknem. Troszkę się ociepliło, ale nie na tyle, żeby zaraz wychodzić na zewnątrz, co to, to nie! Nawet po bułki.Po przepis sięgnęłam jednocześnie z nadzieją i przestrachem. Moje 3 poprzednie próby domowej produkcji pieczywa 2,5 razu skończyły się porażką Pół gwiazdki przyznaję sobie za pierwszy chleb, który smakował naprawdę wyśmienicie. Był niestety twardy jak kamień… Chleb orkiszowy ze śliwką miał natomiast dziwnie mydlany posmak. Do wypieków podchodzę ambitnie, tydzień wcześniej zaczynam przygotowywać zakwas, pieczołowicie go dokarmiam, aby potem zapomnieć o nim na wiele dni. Ten przepis zachęcił mnie zaś prostotą i szybkością wykonania.

Bułeczki na drugie śniadanie
(przepis: Pracownia Wypieków)
300 g mąki pszennej
50 g otrębów
20 g oleju roślinnego
15 g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki cukru
190 g wody

Drożdże rozpuszczamy w dwóch łyżkach wody, dodajemy łyżeczkę cukru i odstawiamy na 15 minut. Potem łączymy je z pozostałymi składnikami. Ciasto będzie trochę lepiące. Formujemy je w kulę, smarujemy odrobiną oleju roślinnego i zostawiamy w misce przykrytej ściereczką na około godzinę lub więcej – aż widocznie wyrośnie. Po tym czasie dzielimy ciasto na osiem części lub mniej, jeśli chcemy uzyskać bułki o większych rozmiarach. Za radą autorki przepisu skręcałam kawałki ciasta w wałki, z których robiłam coś w rodzaju pętelki – wychodziły z tego piękne bułeczki. Ciasto będzie odrobinę się lepiło, jednak zamiast podsypywać mąką, spryskajmy dłonie oliwą. Bułki układamy na blasze i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę lub nawet dwie – urosną i spulchnieją. Po tym czasie możemy spryskać bułeczki delikatnie oliwą. Do rozgrzanego do 210° C piekarnika (termoobieg) wstawiamy naczynie z zimną wodą lub kostkami lodu. Pieczemy bułki około 10 minut, a potem kolejne 5-10 minut w temperaturze 190° C.

Czego nie robimy:
Nie zostawiamy bułek do wyrośnięcia na całą noc – tak, jak mi się zdarzyło. Pięknie wyrosną, a potem opadną.
Nie dotykamy wyrośniętych bułeczek, bo też opadną. O tym również nie wiedziałam.

Morał:
Mrs. Sandman uczy się na błędach i już nie szturcha wyrośniętych bułek.

Smacznego,
Mrs. Sandman

TAGI:
Zobacz także: